W dzisiejszych czasach urządzenia przenośne stały się naszymi najwierniejszymi towarzyszami. Są wszędzie tam gdzie my – niezależnie od miejsca i pory dnia. Oczywiście nadal są sytuacje, w których smartfon czy tablet nam zawadza, ale nasz opór słabnie nieubłaganie i w niedalekiej przyszłości przyzwyczaimy się całkowicie do ich permanentnej obecności.

Popularność urządzeń mobilnych powoduje, że coraz częściej padają one ofiarami wypadków. Jakiś czas temu pisaliśmy o porażającej ilości smartfonów jakie tracą każdego dnia użytkownicy w Australii. Jednakże do tej pory brak było danych pozwalających ocenić skalę problemów związanych z uszkodzeniami urządzeń mobilnych.

Raport opublikowany z okazji pierwszej rocznicy prowadzenia działalności przez popularny polski serwis naprawczy GoRepair rzuca nowe światło na tą tematykę.

Okazuje się, że aż 40% smartfonów i 45% tabletów jakie trafiły do naprawy w serwisie GoRepair miało uszkodzony mechanicznie wyświetlacz – za co w większości przypadków odpowiada twarde lądowanie na niegościnnej nawierzchni.

W dalszej kolejności powodem przyjęcia do naprawy smartfonów było niewłaściwe wyświetlanie obrazu (9% przypadków), uszkodzenia płyty głównej (7%), niesprawne funkcje dotykowe (7%) oraz problemy z baterią i ładowaniem (odpowiednio 6 i 4%).

W przypadku tabletów 13% przypadków miało problemy z ładowaniem, 7% – uszkodzone płyty główne, 7% – zepsute baterie, 5% – niesprawny wyświetlacz, a 3% niepoprawnie komunikowało się z komputerami.

Powodem wystąpienia tych nieprawidłowości w funkcjonowaniu urządzeń w przeważającej części było ich zawilgocenie lub całkowite zalanie.

Urządzenia trafiają do GoRepair, gdyż w większości przypadków nie ma możliwości wykonania ich naprawy w trybie gwarancyjnym z uwagi na sposób powstania uszkodzeń. Jak powiedział Piotr Pachota z GoRepair:

„Większość zgłaszanych urządzeń posiada uszkodzenia mechaniczne, których nie obejmuje gwarancja producenta”.

Jednakże w większości przypadków okazuje się, że uszkodzenia nie są na tyle poważne aby nie opłacało się naprawiać niesprawnych urządzeń. Pan Pachota zapewnił, że:

„W zależności od dostępności części zamiennych do danego modelu, jesteśmy w stanie naprawić zdecydowaną większość z nich”.

Ciekawie w raporcie prezentują się również dane dotyczące producentów naprawianych urządzeń. Jak podaje GoRepair w przypadku smartfonów pierwsze trzy miejsca należą do Samsunga (24%), Apple (21%) i Sony (12%). Nie świadczy to jednak o wyjątkowo złej jakości urządzeń firmowanych przez tych producentów gdyż jest to po prostu powiązane z ich udziałem w rynku smartfonów.

Dla przypomnienia w naszym artykule sprzed kilku miesięcy podawaliśmy dane dotyczące sprzedaży nowych smartfonów na świecie w drugim kwartale bieżącego roku i na czele stawki znajdowały się właśnie Samsung i Apple.

W odniesieniu do tabletów sytuacja jest analogiczna. Pierwsze miejsce należy do Samsunga (32%), drugie Apple (27%), a trzecie do Lenovo (15%).

W grupie komputerów przenośnych najczęściej naprawiano urządzenia Lenovo (24%), Dell (14%) i Apple (11%).

Na koniec warto wspomnieć o proporcjach pomiędzy poszczególnymi grupami rodzajowymi przyjmowanych do naprawy urządzeń. Okazuje się, że najczęściej naprawiane są smartfony, które stanowią 71% całej przyjmowanej przez GoRepair elektroniki. Komputery przenośne i tablety to odpowiednio 15 i 14% ogółu serwisowanych urządzeń.

Podsumowując – należy zauważyć, że uszkodzenia zazwyczaj wyglądające dość poważnie w większości przypadków okazują się możliwe do naprawy, a jak twierdzi GoRepair w 99% przypadków udaje się tego dokonać w przeciągu 5 dni od momentu dotarcia do serwisu. Dlatego warto pamiętać, że zanim wyrzucimy naszym zdaniem nieodwracalnie zniszczone urządzenie można podjąć próbę jego rewitalizacji. Tym bardziej, że w dzisiejszych czasach jest to stosunkowo proste i nie wymaga ruszania się z domu.

Źródła: GoRepair, własne; źródła grafiki: pixabay.com



Tagi: GoRepair, serwis i naprawa, urządzenia przenośne,

Dodaj komentarz

1 Komentarz do "Smartfony boją się latać? Niekoniecznie, ale na pewno boją się lądowania…"

Powiadom o
avatar
Sortuj wg:   najnowszy | najstarszy | oceniany
Tomash
Gość

Oczywiście, że się boją lądować 🙁 Ja sam mam motrolę G LTE (1sza generacja) i to mój ukochany, choć stary i wysłużony telefon. Jednak jak na taki średniopółkowiec to jakość wykonania była i jest naprawdę na baaaardzo wysokim poziomie. Nic się nie psuło przez CZTERY lata dopóki jej nie upuściłem na płyty betonowe (po wcześniejszych kilkunastu upadkach na podłogę) – ekran trach. W kawałkach. Na szczęście trafiłem w Katowicach na dobry serwis MacHelp i zmienili mi tą szybkę właściwie od ręki. Ale jeśli tylko macie możliwość noście telefony w case’ach, zawsze to jakieś zabezpieczenie.

wpDiscuz